rs - 1 Lut 2007, 22:39
... ale nie tylko.
ok. taka sytuacja. jestes scepem, lub inaczej na sprawe patrzac,
osobnikiem myslacym krytycznie, ktory w dosc niskim powazaniu ma bajki
o ufolach, shapeshifterach, jaszczurach, cudach i kultach wszelkiej
masci z homeopatia na czele. siedzisz sobie w domu, czytasz/piszesz
jakies bzdury na pl.misc.paranauki. rodzina rozstrzelona po pokojach.
i nagle JEBUT!!!. swiatlo w oczy i donosny Glos, ktory tonem
nieznoszacym sprzeciwu mowi, zebys ruszyl dupe i pojechal w miejsce o
ktorym w zyciu nie slyszales (tu pada jego nazwa i ew. jak tam
dojechac) rownei dobrze moze byc w australii. probujesz oponowac, ,
ale Glos jeszcze silnieszy, mowi, zebys sie "nedzna larwo" zamknal i
sluchal tego co sie do ciebie wlasnie mowi, bo tam zostanie ci
przekazana istota creacji wszechswiata, wszelakiego istnienia i numery
totolotka na najblizsze 300 lat. po dwoch minutach tego nierownego
dialogu, Glos i swiatlo gina. lecisz do rodziny. pytasz czy cos
takiego slyszeli. kazdy puka palcem w czolo. no ale ty przeciez nie
jestes schizo i wiesz co bylo. sprawdzasz sciany, podloge czy aby
sasiedzi ci jakiejs swini nie podlozycli. ale sasiedzi to bacie i
dziadkowie, w kazdym razie ludek elektrycznie i akustycznie niekumaty,
niezdolny do wykoanania takiej akcji. wszelkie racjonalne proby
wyjasnienia zaistnialej sytuacji koncza sie niepowodzeniem.
pytanie:
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
alogram - 2 Lut 2007, 02:02
pytanie:
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Noooooo a moze szanowny kolega mial sen na Javie ;-)...
... scepem nie jestem ale widze ze masz pewnie jakies problemy w pracy ;)
wredna larwo...
greetz
zakr - 2 Lut 2007, 04:47
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Sprawdzam co jadlem, pilem, cyz przyjmowalem w innej postaci. W zaleznosci
od wyników ide do lekarza lub wzywam pogotowie.
Jesli dochodze do wniosku ze nic co jadlem, pilem nie moglo mi szaszkodzic,
a niczego nie przyjmowalem w innej postaci, to ide do lekarza.
MarekZ - 2 Lut 2007, 06:00
pytanie:
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce,
ktore jak
Ja tam jade, bo co mi szkodzi. Super-frajda. :-)
marekz
neoszaman - 2 Lut 2007, 06:16
a tak a oule to o co chodzi?
Sky - 2 Lut 2007, 10:16
... ale nie tylko.
ok. taka sytuacja. jestes scepem, lub inaczej na sprawe patrzac,
osobnikiem myslacym krytycznie, ktory w dosc niskim powazaniu ma bajki
o ufolach, shapeshifterach, jaszczurach, cudach i kultach wszelkiej
masci z homeopatia na czele. siedzisz sobie w domu, czytasz/piszesz
jakies bzdury na pl.misc.paranauki. rodzina rozstrzelona po pokojach.
i nagle JEBUT!!!. swiatlo w oczy i donosny Glos, ktory tonem
nieznoszacym sprzeciwu mowi, zebys ruszyl dupe i pojechal w miejsce o
ktorym w zyciu nie slyszales (tu pada jego nazwa i ew. jak tam
dojechac) rownei dobrze moze byc w australii. probujesz oponowac, ,
ale Glos jeszcze silnieszy, mowi, zebys sie "nedzna larwo" zamknal i
sluchal tego co sie do ciebie wlasnie mowi, bo tam zostanie ci
przekazana istota creacji wszechswiata, wszelakiego istnienia i numery
totolotka na najblizsze 300 lat. po dwoch minutach tego nierownego
dialogu, Glos i swiatlo gina. lecisz do rodziny. pytasz czy cos
takiego slyszeli. kazdy puka palcem w czolo. no ale ty przeciez nie
jestes schizo i wiesz co bylo. sprawdzasz sciany, podloge czy aby
sasiedzi ci jakiejs swini nie podlozycli. ale sasiedzi to bacie i
dziadkowie, w kazdym razie ludek elektrycznie i akustycznie niekumaty,
niezdolny do wykoanania takiej akcji. wszelkie racjonalne proby
wyjasnienia zaistnialej sytuacji koncza sie niepowodzeniem.
pytanie:
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
"miejsce, ktore jak sie okazalo faktycznie istnieje"
Nie mów że pojechałeś!? ;P
A skoro tak -po co się pytasz co by ktoś zrobił?
Żeby stwierdzić że nie jesteś jedyny z takimi problemami? ;)
Proponuję -pl.soc.psychol-ogia :)))
rs - 2 Lut 2007, 10:35
| co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
| sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
| zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
| skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
| jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Sprawdzam co jadlem, pilem, cyz przyjmowalem w innej postaci. W zaleznosci
od wyników ide do lekarza lub wzywam pogotowie.
i co powiesz pogotowiu jak przyjedzie?
Jesli dochodze do wniosku ze nic co jadlem, pilem nie moglo mi szaszkodzic,
a niczego nie przyjmowalem w innej postaci, to ide do lekarza.
rozumiem, ze o lekarzu mowisz o psychiatrze, czy psychologu. <rs
rs - 2 Lut 2007, 10:35
| pytanie:
| co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
| sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
| zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
| skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
| jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Noooooo a moze szanowny kolega mial sen na Javie ;-)...
... scepem nie jestem ale widze ze masz pewnie jakies problemy w pracy ;)
wredna larwo...
nie ma chyba najmniejszego powodu, zebys nie zgodzil sie ze mna, ze
nie watro sobie toba wiecej glowy zawracac. PLONK. <rs
sam - 2 Lut 2007, 10:50
| skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
| jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
"miejsce, ktore jak sie okazalo faktycznie istnieje"
Proponuję -pl.soc.psychol-ogia :)))
Tam przynajmmiej znajdzie się jakaś nazwa na tego typu problemy. A skoro jest
nazwa, to znaczy, ze problem jest normalny i poznany, czyli trzeba takiemu
delikwentowi dowalić (takie niestety musi być to słowo) garść pastylek na rano i
na wieczór. Po takiej kuracji deliwent nie będzie już innych niepokoił swoim
problemami.
A tak w ogóle możesz zacząć tutaj:
http://karwno.webpark.pl/
www.jakubniegowski.com/egzorcyzmy.html
Ten głos to albo istoty z ciała i krwi jak Ty lub ja, ale jesteś częścią
projektu, albo to po prostu jakieś paskudztwa astralne...
Stary Dziad - 2 Lut 2007, 11:26
co robisz w takiej sytuacji?
Zapisuję numery toto-lotka na najbliższy tydzień i sprawdzam czy będą
takie same. Jak NIE będą - to cały Głos ze swoimi Jaszczurami może
przenieść się do Dunedin (o ile stamtąd nie przybył).
rs - 2 Lut 2007, 12:34
| co robisz w takiej sytuacji?
Zapisuję numery toto-lotka na najbliższy tydzień i sprawdzam czy będą
takie same. Jak NIE będą - to cały Głos ze swoimi Jaszczurami może
przenieść się do Dunedin (o ile stamtąd nie przybył).
chyba nie do konca zrozumiales przebieg zdarzenia. <rs
grzech - 2 Lut 2007, 12:55
....
pytanie:
co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Ja jade. Traktuje to jako przygode a nie jako chęć poznania
numerów totolotka. To chyba dlatego że do tej pory mi się
nic takiego wystrzałowego nigdy nie przydarzyło. :-)
Oczywiście mam nadzieje że wyjazd mieści się w granicach moich możliwości
finansowych. Nie będe sie zadłużał na wyjazd do Australii, chyba.. ;)
rs - 2 Lut 2007, 13:10
| ....
| pytanie:
| co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce, ktore jak
| sie okazalo faktycznie istnieje i ma szanse wygladac tak jak Glos
| zeznawal, czy tez olewasz cala sprawe i puszczasz w niepamiec, gleboko
| skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
| jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
Ja jade. Traktuje to jako przygode a nie jako chęć poznania
numerów totolotka.
no dobra. dodalem te numery, zeby ubrawic troche sytuacje, ale widze,
ze to jest co chyba najbaridzje zwrocilo uwage.
To chyba dlatego że do tej pory mi się
nic takiego wystrzałowego nigdy nie przydarzyło. :-)
Oczywiście mam nadzieje że wyjazd mieści się w granicach moich możliwości
finansowych. Nie będe sie zadłużał na wyjazd do Australii, chyba.. ;)
wlasnie, przyjmijmy, ze jest dosc trudny do zrealizowania z roznych
wzgledow i naprawde musialbys byc zdeterminowany by pojechac. <rs
grzech - 2 Lut 2007, 14:35
wlasnie, przyjmijmy, ze jest dosc trudny do zrealizowania z roznych
wzgledow i naprawde musialbys byc zdeterminowany by pojechac. <rs
Logicznie myśląc chyba bym bardziej żałował że nie pojechałem - więc jadę.
Próbuje się zabezpieczyć tzn mieć możliwość powrotu do pracy itp itd.
Akurat u mnie takie coś odpada a i wyrwać bym sie gdzieś wyrwał. Być może
gdyby mnie coś konkretnego trzymało (dziewczyna, rodzina) pewnie bym
został. Każdy tu może inaczej odpowiadać bo każdy ma inną sytuacje.
Ja na ten czas bym pojechał. Chyba bym się czuł jak jakiś królik
dośwadczalny [tak jak i teraz odpisując na Twój post] ale co tam.
pees:
moja babcia miała sen żeby pojechać do innego miasta, bo tam
znajdzie prace a wskaże jej droge osoba w czerni na dworcu kolejowym.
Pojechała. Stało sie wszystko tak jak i sobie to wcześniej wyśniła.
Praca w szpitalu, blisko lekarzy więc.. spełniła sugestie Zakr'a ;)
rs - 2 Lut 2007, 15:45
| wlasnie, przyjmijmy, ze jest dosc trudny do zrealizowania z roznych
| wzgledow i naprawde musialbys byc zdeterminowany by pojechac. <rs
Logicznie myśląc chyba bym bardziej żałował że nie pojechałem - więc jadę.
w kazdym razie, zdajac sobie sprawe z irracjonalnosci tej sytuacji,
rozpatrzyl ja powaznie i zastosowal sie do glosu, ktory moglby byc
rowniez tylko glosem w twojej glowie, wygenerowanym przez 3 niesforne
szare komorki. <rs
zakr - 2 Lut 2007, 16:33
i co powiesz pogotowiu jak przyjedzie?
Że się zatrułem albo że przedawkowałem. Tu podaję moje przypuszczenie czym.
Trochę żartuję, ale w przypadku zatrucia jadem kiełbasianym, człowiek może
mieć wizje. Jest to jednak śmiertelnie niebezpieczne zatrucie. Bez szybkiej
pomocy lekarza prowadzi do uszkodzenia układu nerwowego i śmierci. Zawsze.
rozumiem, ze o lekarzu mowisz o psychiatrze, czy psychologu. <rs
O lekarzu pierwszego kontaktu.
BTW: Jeśli miejsce istnieje i byłoby w moim "zasięgu", to bym pojechał.
Podruże zawsze kształcą, a miałbym wtedy możliwość zweryfikowania jak owe
głosy mają się do rzeczywistości. A sama przyjemność poznania nowego miejsca
wynagrodziłaby mi prawdopodobne rozczarowanie związane z tym, że głosy
kłamały. Poważnie.
zakr - 2 Lut 2007, 16:43
wlasnie, przyjmijmy, ze jest dosc trudny do zrealizowania z roznych
wzgledow i naprawde musialbys byc zdeterminowany by pojechac. <rs
RS, jeśli możesz jechać to jedź. Jeśli w tym celu musisz zastawić dom,
porzucić rodzinę, itp, to ja Ci radzę odpuść sobie. Zakładając nawet że
faktycznie ktoś (lub coś) się z Tobą skontaktował, to widać zależało mu.
Jeśli tak, to skontaktuje się 2-gi raz...
Inna rzecz - skoro wiesz że to miejsce istnieje, to zbierz na jego temat jak
najwięcej informacji - zdjęcia, opisy, mapy. Może jakiś obszar ciągnie Cię
szczególnie. Spróbuje zebrać jeszcze więcej informacji na temat tego obszaru
i udać się tam w wyobraźni. Może takie Ćwiczenie "otworzy Ci klapki" i
"przypomnisz" sobie o co chodzi z tym miejscem.
Czasem bywa tak, że na podstawi pewnych informacji, mózg tworzy inne. Czasem
stworzyć sobie jakieś miejsce i sutuację. Głos zaś - czasem umysł płata
różne figle (co nie oznacza choroby umysłowej). Jedni słyszą głosy, inni
mają intuicję.... Sprawdź o co chodzi. :)
rs - 2 Lut 2007, 18:07
| wlasnie, przyjmijmy, ze jest dosc trudny do zrealizowania z roznych
| wzgledow i naprawde musialbys byc zdeterminowany by pojechac. <rs
RS, jeśli możesz jechać to jedź.
skad w ogole ten pomysl, ze to ja? ja nie mam takiego wyboru,
problemu. nie dostalem takiej propozycji, nieslyszalem nigdy zadnego
glosu, ktorego nie potrafilbym sobie tak czy inaczej racjonalnie, bez
naginania powszechnie znanej rzeczywistosci wytlumaczyc. ale po
przeczytanie paru rzeczy zaczalem sie zastanawiac nad tym, co bym
akademicko-teoretyczne, nie?
niemniej dzieki, za troske. <rs
rs - 2 Lut 2007, 18:17
| i co powiesz pogotowiu jak przyjedzie?
Że się zatrułem albo że przedawkowałem. Tu podaję moje przypuszczenie czym.
Trochę żartuję, ale w przypadku zatrucia jadem kiełbasianym, człowiek może
mieć wizje. Jest to jednak śmiertelnie niebezpieczne zatrucie. Bez szybkiej
pomocy lekarza prowadzi do uszkodzenia układu nerwowego i śmierci. Zawsze.
ale zalozylismy juz na samym poczatku, ze sprawdziles wszelkie
mozliwosci, ktore moglyby spowodowac takie wrazenia. i glos byl jak
glos i nadal nie wiesz skad.
| rozumiem, ze o lekarzu mowisz o psychiatrze, czy psychologu. <rs
O lekarzu pierwszego kontaktu.
a jemu co bys powiedzial? <rs
zakr - 2 Lut 2007, 18:44
skad w ogole ten pomysl, ze to ja?
Bo pytałeś używając 2-giej osoby lp. Odpowiadam więc tak samo. :)
ja nie mam takiego wyboru,
Co to za różnica. Odpowiedź za każdym razem ta sama - są środki - należy
jechać. Nie ma - trzeba się zastanowić czy są racjonalne powody do szukania
środków. BTW: Znam pewną osobę, która szuakjąc pracy wsiadła w pociąg i
pojechała do Irlandii (przed przystąpieniem Polski do UE) szukać pracy.
Pracuje i mieszka tam do dziś. Czasami więc może i warto zostawić wszystko
żeby szuakć (jak to śpiewał Kaczmarski) "Wody życia", która nie istnieje. Ja
bym jednak tak nie postąpił.
zakr - 2 Lut 2007, 18:45
a jemu co bys powiedzial? <rs
Opowiedział o głosie i poprosił o skierowanie na badania (i wcale nie myślę
tu o psychiatrze) typu np tomografia głowy.
rs - 2 Lut 2007, 21:13
| skrywajac przypuszczalnie rozpoczynajaca sie schizofrenie? ma ktos
| jakis plan jakby sie zachowal w takiej sytuacji? <rs
| "miejsce, ktore jak sie okazalo faktycznie istnieje"
| Proponuję -pl.soc.psychol-ogia :)))
Tam przynajmmiej znajdzie się jakaś nazwa na tego typu problemy.
pewnie tak, bo widzisz, teraz panuje taka moda, ze jak czemus nie
nakleisz tabliczki z odpowiednia nazwa to w ogoel nie wiesz z czym
masz dzoczynienia.
A skoro jest
nazwa, to znaczy,
sam widzisz. jak sie znajdzie nazwa to jzu wszystko bedzie zalatwione.
ze problem jest normalny i poznany, czyli trzeba takiemu
delikwentowi dowalić (takie niestety musi być to słowo) garść pastylek na rano i
na wieczór. Po takiej kuracji deliwent nie będzie już innych niepokoił swoim
problemami.
moze byc i tak. ale z tym to do zakr'a bo to on wspominal, ze mniej
wiecej tak by zadzialal.
A tak w ogóle możesz zacząć tutaj:
http://karwno.webpark.pl/
www.jakubniegowski.com/egzorcyzmy.html
nei wiem dlaczrgo mnei tam odsylasz, bo ja to pytanie kierowalem do
scepow.
Ten głos to albo istoty z ciała i krwi jak Ty lub ja, ale jesteś częścią
projektu, albo to po prostu jakieś paskudztwa astralne...
na to wlasnie liczylem. <rs
rs - 2 Lut 2007, 21:15
| a jemu co bys powiedzial? <rs
Opowiedział o głosie i poprosił o skierowanie na badania (i wcale nie myślę
tu o psychiatrze) typu np tomografia głowy.
oj. chyba za bardzo przeceniasz nasze osiagniecia medyczna sadzac, ze
jakakolwiek analiza mozgu moglaby pomoc zdjagnozowac cos co
spowodowalo opisana sytuacje.
w celu uproszczenia sytuacji zalozmy, ze nie masz nowotworu mozgu, ani
wylewow czy tez innych skrzepow. <rs
rs - 2 Lut 2007, 21:19
| skad w ogole ten pomysl, ze to ja?
Bo pytałeś używając 2-giej osoby lp. Odpowiadam więc tak samo. :)
tyle, ze ja zwracalem sie do uczestnikow tej grupy (mnogosc scepow),
ty w tej konstrukcji zwarasz sie tylko do jednego.
| ja nie mam takiego wyboru,
Co to za różnica. Odpowiedź za każdym razem ta sama - są środki - należy
jechać.
no wiec jak. raz mowisz, ze idzies do lekarza. teraz mowisz ze trzeba
jechac. albo jedno albo drugie.
Nie ma - trzeba się zastanowić czy są racjonalne powody do szukania
środków. BTW: Znam pewną osobę, która szuakjąc pracy wsiadła w pociąg i
pojechała do Irlandii (przed przystąpieniem Polski do UE) szukać pracy.
Pracuje i mieszka tam do dziś. Czasami więc może i warto zostawić wszystko
żeby szuakć (jak to śpiewał Kaczmarski) "Wody życia", która nie istnieje. Ja
bym jednak tak nie postąpił.
nadal nie rozumiem. namawiasz mnie zebym pojechal, ale sam bys nie
pojechal. cos nie tak chyba. nie sadzisz? <rs
rs - 3 Lut 2007, 00:31
| pytanie:
| co robisz w takiej sytuacji? jedziesz pod wskazane miejsce,
| ktore jak
Ja tam jade, bo co mi szkodzi. Super-frajda. :-)
czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4 przystanki
autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd wlozyc pewna
prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie tylko materialnymi.
pytanie dotyczy rowniez o sile jaka wywarl na ciebie zdeklarowanego scepa taki
przekaz? jak silnie jestes w stanie uwierzyc i sie zastosowac do tych, jak sie
wydaje irracjonalnych polecen.
ktos wspominal tu o australii. no wlasnie. co by bylo jakby to miejsce wypadlo
w australii? <rs
MarekZ - 3 Lut 2007, 06:08
czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4
przystanki
autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd
wlozyc pewna
prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie
tylko materialnymi.
pytanie dotyczy rowniez o sile jaka wywarl na ciebie
zdeklarowanego scepa taki
przekaz? jak silnie jestes w stanie uwierzyc i sie zastosowac do
tych, jak sie
wydaje irracjonalnych polecen.
Jakie wyrzeczenia? Ja sobie moge pojechać kiedy mi się podoba. :-)
Siła wpływu byłaby niewielka, tzn. raczej nie uwierzyłbym, że to
ja jestem Tym Wybranym, który Zbawi Ludzkość. Na podobnej zasadzie
jak kiedyś mi się śniło takie super miejsce ze stadniną koni,
zrobiłem sobie z koleżanką wycieczkę po kilkunastu stadninach, aby
takie miejsce odnaleźć. Nie udało sie odnaleźć, ale przygoda
zajebista - wiele dni jeżdżenia sobie po PL. Ja bardzo lubie
klimaty rodem z s-f. Pojechałbym - to pewne.
ktos wspominal tu o australii. no wlasnie. co by bylo jakby to
miejsce wypadlo
w australii? <rs
Jadę bez wahania. W PL nie jest juz tak biednie, jak może pamięasz
z dawnych czasów. Polecenie sobie do Australii nie jest już "poza
zasięgiem finansowym" przeciętnego Polaka.
marekz
Jakub Wróblewski - 3 Lut 2007, 07:43
Witam,
czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4 przystanki
autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd wlozyc
pewna
prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie tylko
materialnymi.
Wygralbym w totka na te przepowiedziane numery i wygrana zainwestowalbym w
bilet. Jak Glos ma dla mnie misje, to niech sie stara, zebym ja mogl
wykonac. To Glosu interes, zeby mnie przekonac.
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
x - 3 Lut 2007, 08:19
| Ja tam jade, bo co mi szkodzi. Super-frajda. :-)
czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4 przystanki
autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd wlozyc
pewna
prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie tylko
materialnymi.
pytanie dotyczy rowniez o sile jaka wywarl na ciebie zdeklarowanego
scepa taki
przekaz? jak silnie jestes w stanie uwierzyc i sie zastosowac do tych,
jak sie
wydaje irracjonalnych polecen.
ktos wspominal tu o australii. no wlasnie. co by bylo jakby to miejsce
wypadlo
w australii? <rs
Jejku. Jestes na tej grupie juz na tyle dlugo, ze powinienes wiedziec, ze
akurat MarekZ jest czlowiekiem zaradnym, o czym - naturalnie mimochodem i
od niechcenia - wielokrotnie grupe informowal. Pozwole sobie na male
resume, skoro nie uwazales: MarekZ nie musi wstawac rano do roboty, bo
pracuje jesli chce, kiedy chce i ile chce, dochody zas ma takie, ze
spokojnie stac go na plazme, wille z basenem, jadanie w najlepszych
knajpach, itp., itd., etc. Przedstwianie przeto antypodow jako jakiejs
bariery uciazliwej do pokonania, zasadne w przypadku tzw. przecietnego
Kowalskiego, jest w przypadku Zet Marka "wyzwaniem" po prostu smiesznym.
Jesli juz koniecznie chcesz symulowac tu sytuacje wymagajaca jakis
wyrzeczen, to glos musialby wpomniec Markowi o locie orbitalnym. Nalezy
przypuszczac, ze 20 mln $, nawet dla niego, byloby dosc dotkliwym
obciazeniem, w wyniku ktorego musialby np. zrezygnowac na jakis tydzien,
czy wrecz dwa (!) z jadania sushi. ;)
zdrowka,
Mikolaj
MarekZ - 3 Lut 2007, 08:58
Pozwole sobie na male resume, skoro nie uwazales: MarekZ nie
musi wstawac rano do roboty, bo pracuje jesli chce, kiedy chce
i ile chce, dochody zas ma takie, ze spokojnie stac go na
plazme, wille z basenem, jadanie w najlepszych knajpach, itp.,
itd., etc.
Dodajmy do tego jeszcze: potencjalni pracownicy i kobiety walą
drzwiami i oknami. Studenci oraz uczniowie błagają aby z mych ust
spłynął strumień oświecającej ich wiedzy. Wywiadom nie ma końca
... Setki, tysiące ludzi powierzaja mi swój kapitał, abym raczył
wskazac im jak go dobrze zainwestować. Operatorzy sieci
komórkowych prześcigają się w oferowaniu złotych i darmowych
numerów telefonicznych. A bankach nawet nie wspominać, bo
wiadomo... No, to chwilowo byłoby chyba wszystko co jest warte
wzmianki. ;-))
marekz
Stanislaw Sidor - 3 Lut 2007, 09:04
| Pozwole sobie na male resume, skoro nie uwazales: MarekZ nie
| musi wstawac rano do roboty, bo pracuje jesli chce, kiedy chce
| i ile chce, dochody zas ma takie, ze spokojnie stac go na
| plazme, wille z basenem, jadanie w najlepszych knajpach, itp.,
| itd., etc.
Dodajmy do tego jeszcze: potencjalni pracownicy i kobiety walą
drzwiami i oknami. Studenci oraz uczniowie błagają aby z mych ust
spłynął strumień oświecającej ich wiedzy. Wywiadom nie ma końca
... Setki, tysiące ludzi powierzaja mi swój kapitał, abym raczył
wskazac im jak go dobrze zainwestować. Operatorzy sieci
komórkowych prześcigają się w oferowaniu złotych i darmowych
numerów telefonicznych. A bankach nawet nie wspominać, bo
wiadomo... No, to chwilowo byłoby chyba wszystko co jest warte
wzmianki. ;-))
Tez chce byc rolnikiem :P
MarekZ - 3 Lut 2007, 09:10
Ale ja ostatnio zmieniłem profesję. Chwilowo jestem Ogrodnikiem,
więc posada rolnika jest wolna.... :-)))
marekz
Stanislaw Sidor - 3 Lut 2007, 09:15
Ale ja ostatnio zmieniłem profesję. Chwilowo jestem Ogrodnikiem,
więc posada rolnika jest wolna.... :-)))
Dzieki, o dzieki wielkie.
Za cenna porade niezwlocznie wysle e tys. PLN pod znane mi konto :)
Oczywiscie, e z dzis, z poludnia astronomicznego brane ;)
MarekZ - 3 Lut 2007, 09:22
| Ogrodnikiem,
| więc posada rolnika jest wolna.... :-)))
Dzieki, o dzieki wielkie.
Za cenna porade niezwlocznie wysle e tys. PLN pod znane mi konto
:)
Oczywiscie, e z dzis, z poludnia astronomicznego brane ;)
No dobra. Wspomne naszym wspólnym Mocodawcom, że ostatnio coś
słabo się chyba starają.
Ale, ale.... Mam nadzieje, że e to dzisiejsza elongacja Saturna w
stopniach, a nie ta nędzna podstawa logarytmów... Bo w tym drugim
przypadku jak zauważe taki przelew...? :-)
marekz
Stanislaw Sidor - 3 Lut 2007, 09:29
| Ogrodnikiem,
| więc posada rolnika jest wolna.... :-)))
| Dzieki, o dzieki wielkie.
| Za cenna porade niezwlocznie wysle e tys. PLN pod znane mi konto
| :)
| Oczywiscie, e z dzis, z poludnia astronomicznego brane ;)
No dobra. Wspomne naszym wspólnym Mocodawcom, że ostatnio coś
słabo się chyba starają.
Ale, ale.... Mam nadzieje, że e to dzisiejsza elongacja Saturna w
stopniach, a nie ta nędzna podstawa logarytmów... Bo w tym drugim
przypadku jak zauważe taki przelew...? :-)
Jak scalkujesz moj przelew a potem zrozniczkujesz i wyjdzie za kazdym razem
to samo, to znaczy, ze przeslalem e PLN, a jak inaczej, to elongacje Saturna
:)
Poradzisz sobie.
x - 3 Lut 2007, 10:22
Dodajmy do tego jeszcze: potencjalni pracownicy i kobiety wal±
drzwiami i oknami. Studenci oraz uczniowie b³agaj± aby z mych ust
sp³yn±³ strumieñ o¶wiecaj±cej ich wiedzy. Wywiadom nie ma koñca
... Setki, tysi±ce ludzi powierzaja mi swój kapita³, abym raczy³
wskazac im jak go dobrze zainwestowaæ. Operatorzy sieci
komórkowych prze¶cigaj± siê w oferowaniu z³otych i darmowych
numerów telefonicznych. A bankach nawet nie wspominaæ, bo
wiadomo... No, to chwilowo by³oby chyba wszystko co jest warte
wzmianki. ;-))
Przy tym wzystkim to nie warte oczywiscie wzmianki, ale ze zwgledu na
charakter grupy nie glupio wspomniec, ze nawet mocna i nieustraszona
przeciez ekipa Strefy 11 przy naprawde trudnych zadaniach zwraca sie o
pomoc wiadomo do kogo. ;)
zdrowka,
Mikolaj
zakr - 3 Lut 2007, 10:43
oj. chyba za bardzo przeceniasz nasze osiagniecia medyczna sadzac, ze
jakakolwiek analiza mozgu moglaby pomoc zdjagnozowac cos co
spowodowalo opisana sytuacje.
w celu uproszczenia sytuacji zalozmy, ze nie masz nowotworu mozgu, ani
wylewow czy tez innych skrzepow. <rs
No właśnie tego nie da się wykluczyć bez badań, a góz w mózgu może powodować
omamy. :)
zakr - 3 Lut 2007, 10:50
tyle, ze ja zwracalem sie do uczestnikow tej grupy (mnogosc scepow),
ty w tej konstrukcji zwarasz sie tylko do jednego.
Trzeba było użyć 3os l.mn. :)
no wiec jak. raz mowisz, ze idzies do lekarza. teraz mowisz ze trzeba
jechac. albo jedno albo drugie.
Nie. Do lekarza swoją drogą, a jechać dla przyjemnosci.
Jeśli nie możesz jechać, to możesz odbyć taką podruż w wyobraźni - możliwe
że głos był projekcją z Twojego umysłu, a Ciebie jak nie pojedziesz bedą
dręczyły wyrzuty sumnienia, czy coś takiego. :)
nadal nie rozumiem. namawiasz mnie zebym pojechal, ale sam bys nie
pojechal. cos nie tak chyba. nie sadzisz? <rs
coś, co ich aktualnie pociąga. Ja do nich nie należę. Odnosi się to do tego
taki wyjazd pozwolić. Tak ja bym postąpił, ale Ty możesz na to patrzeć
inaczej i jechać za wszelką cenę.
MarekZ - 3 Lut 2007, 10:57
Przy tym wzystkim to nie warte oczywiscie wzmianki, ale ze
zwgledu na charakter grupy nie glupio wspomniec, ze nawet mocna
i nieustraszona przeciez ekipa Strefy 11 przy naprawde trudnych
zadaniach zwraca sie o pomoc wiadomo do kogo. ;)
Nie wiem dlaczego nie nadmieniłeś także jaką szarżę posiadam w
Ruchu Oporu. No ale to, to chyba wszyscy wiedza, więc do pewnego
stopnia jest to wybaczalne...
generał RO, marekz
x - 3 Lut 2007, 11:16
Nie wiem dlaczego nie nadmieni³e¶ tak¿e jak± szar¿ê posiadam w
Ruchu Oporu. No ale to, to chyba wszyscy wiedza, wiêc do pewnego
stopnia jest to wybaczalne...
No bo mi chodzilo i rzeczy powazne, a RO to taka troche jakby blazenada.
Ale po przemysleniu - masz racje. Tak duza aktywnosc w Ruchu wskazuje
wszak, na swobodne dysponowanie bezbrzeznymi polaciami wolnego czasu, co
tylko potwierdza znaczacy status spoleczny dysponenta. Z drugiej zas tez
strony, niby wszyscy powinni wiedziec, a jednak okazuje sie, wciaz
trafiaja sie w tej kwestii (skandal!) niedoinformowani. Zdecydowanie masz
racje; dobrze, ze nadmieniles. :)
zdrowka,
Mikolaj
MarekZ - 3 Lut 2007, 11:32
Ale po przemysleniu - masz racje. Tak duza aktywnosc w Ruchu
wskazuje wszak, na swobodne dysponowanie bezbrzeznymi polaciami
wolnego czasu, co tylko potwierdza znaczacy status spoleczny
dysponenta. Z drugiej zas tez strony, niby wszyscy powinni
wiedziec, a jednak okazuje sie, wciaz trafiaja sie w tej
kwestii (skandal!) niedoinformowani. Zdecydowanie masz racje;
dobrze, ze nadmieniles. :)
No! A zatem mogę już w spokoju sumienia jechać na kolację do
Najlepszej i Najdroższej Restauracji. Tylko ubiorę frak! :-)
bojownik marekz
x - 3 Lut 2007, 11:37
No! A zatem mogê ju¿ w spokoju sumienia jechaæ na kolacjê do
Najlepszej i Najdro¿szej Restauracji. Tylko ubiorê frak! :-)
Leciec. Jako nie-bywalec oczywiscie nie wiem, ale mniemam, ze NiNR nie
lezy raczej w RP, wiec leciec. Wlasnym odrzutowcem rzecz jasna. Smacznego.
:)
zdrowka,
Mikolaj
rs - 3 Lut 2007, 12:06
|
| czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4
| przystanki
| autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd
| wlozyc pewna
| prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie
| tylko materialnymi.
| pytanie dotyczy rowniez o sile jaka wywarl na ciebie
| zdeklarowanego scepa taki
| przekaz? jak silnie jestes w stanie uwierzyc i sie zastosowac do
| tych, jak sie
| wydaje irracjonalnych polecen.
Jakie wyrzeczenia? Ja sobie moge pojechać kiedy mi się podoba. :-)
skoro mowisz, ze przecietny polak moze pojechac kiedy mu sie podoba,
np. rzuca prace tuz przed deadlinem, mowi partnerowi, albo jedziesz ze
mna (a on/a tez moze byc np. przed egzaminami) albo zostajesz.
wywalasz lekka reka ok. 2000$ na glowe na bilet lotniczy, potem hotel,
wynajecie samochodu i przewodnika by cie w to miejsca zawiozl, to ja
moze faktycznie polska juz druga japonia albo przynajmniej mlekiem i
miodem plynacy.
Siła wpływu byłaby niewielka, tzn. raczej nie uwierzyłbym, że to
ja jestem Tym Wybranym, który Zbawi Ludzkość.
wiec po co bys jechal? <rs
rs - 3 Lut 2007, 12:07
Witam,
| czy ja wiem? bo ja nie mowie tu np. o tym, zeby pojechac 4 przystanki
| autobusem, albo kolejka podmiejska, ale ze trzeba w ten wyjazd wlozyc
| pewna
| prace i obarczony bylby jakimis wyrzeczeniami i kosztami, nie tylko
| materialnymi.
Wygralbym w totka na te przepowiedziane numery i wygrana zainwestowalbym w
bilet. Jak Glos ma dla mnie misje, to niech sie stara, zebym ja mogl
wykonac. To Glosu interes, zeby mnie przekonac.
przeczytaj jeszcze raz jak alcja wygladala. a takich jak ty to Glos ma
6 miliardow. <rs
rs - 3 Lut 2007, 12:17
| tyle, ze ja zwracalem sie do uczestnikow tej grupy (mnogosc scepow),
| ty w tej konstrukcji zwarasz sie tylko do jednego.
Trzeba było użyć 3os l.mn. :)
a wlsnie, ze nie, bo ONI nie czytaja tego postu z twojego monitora.
tylko TY go czytasz. prawda? prawda. wiec post, ktory jest na twoim
monitorze jest adreswoany wlasnie do ciebie. niemniej jest tez jako
post jest rowniez adresowany do kazdego innego.
natomaist w druga strone, to juz jest niestety naduzycie formy.
| no wiec jak. raz mowisz, ze idzies do lekarza. teraz mowisz ze trzeba
| jechac. albo jedno albo drugie.
Nie. Do lekarza swoją drogą, a jechać dla przyjemnosci.
Jeśli nie możesz jechać, to możesz odbyć taką podruż w wyobraźni - możliwe
że głos był projekcją z Twojego umysłu, a Ciebie jak nie pojedziesz bedą
dręczyły wyrzuty sumnienia, czy coś takiego. :)
podroz w wyobrazni. hmmm. to jest jakis plan, ale mnie nie przekonuje.
glos byl przez ciebie fizycznie odczuwalny.
| nadal nie rozumiem. namawiasz mnie zebym pojechal, ale sam bys nie
| pojechal. cos nie tak chyba. nie sadzisz? <rs
coś, co ich aktualnie pociąga. Ja do nich nie należę. Odnosi się to do tego
taki wyjazd pozwolić. Tak ja bym postąpił, ale Ty możesz na to patrzeć
inaczej i jechać za wszelką cenę.
nie zastanowiloby cie to, ze przydarzylo ci sie cos co nie przytrafia
sie miliardom innych ludzi, ze moze stoi za tym rozwiazanei wszystkich
twoich problemow i odpowiedzi na wszystkei swoje pytania i nadal bys
wolal udac sie do lekarza zamiast pokombinowac jak tu zebrac fundusze,
czy tez zezwolenia na wyjazd? <rs
MarekZ - 3 Lut 2007, 12:20
wiec po co bys jechal? <rs
Po to samo po co jchałem sobie kiedyś na ufoforum. Dla zabawy.
Szukasz może scepa, który by pojechał, bo by uwierzył, że jest Tym
Wybranym Do Czannelingu Z Głosem?
marekz
zakr - 3 Lut 2007, 12:58
a wlsnie, ze nie, bo ONI nie czytaja tego postu z twojego monitora.
tylko TY go czytasz. prawda?
No to czego się czepiasz :)
podroz w wyobrazni. hmmm. to jest jakis plan, ale mnie nie przekonuje.
glos byl przez ciebie fizycznie odczuwalny.
Mnie ten głos nie przekonuje. :)
nie zastanowiloby cie to, ze przydarzylo ci sie cos co nie przytrafia
sie miliardom innych ludzi, ze moze stoi za tym rozwiazanei wszystkich
twoich problemow i odpowiedzi na wszystkei swoje pytania i nadal bys
wolal udac sie do lekarza zamiast pokombinowac jak tu zebrac fundusze,
czy tez zezwolenia na wyjazd? <rs
Mnie?! Zastanowiłoby to co się wydażyło i dlaczego się wydażyło. Zauważ, że
pomijając kwestie zatrucia, to taki głos może być spowodowany wieloma
zupełnie naturalnymi czynnikami. Choćby skrajnym wyczerpaniem, czy jakąś
autosugestią. Podobno osoba, która oczekuje "objawienia", otrzyma je, choć
wcale nie musi to oznaczać kontaktu z zewnątrz. Wszystko odbywa się
wyłącznie w umysle. Psychologia (nie psychiatria) zna bardziej nisamowite
przypadki. Wystarczy poszukać w literaturze. :)
Rokita, Diabeł Polny - 3 Lut 2007, 13:04
| Pozwole sobie na male resume, skoro nie uwazales: MarekZ nie
| musi wstawac rano do roboty, bo pracuje jesli chce, kiedy chce
| i ile chce, dochody zas ma takie, ze spokojnie stac go na
| plazme, wille z basenem, jadanie w najlepszych knajpach, itp.,
| itd., etc.
Dodajmy do tego jeszcze: potencjalni pracownicy i kobiety walą
drzwiami i oknami. Studenci oraz uczniowie błagają aby z mych ust
spłynął strumień oświecającej ich wiedzy. Wywiadom nie ma końca
... Setki, tysiące ludzi powierzaja mi swój kapitał, abym raczył
wskazac im jak go dobrze zainwestować. Operatorzy sieci
komórkowych prześcigają się w oferowaniu złotych i darmowych
numerów telefonicznych. A bankach nawet nie wspominać, bo
wiadomo... No, to chwilowo byłoby chyba wszystko co jest warte
wzmianki. ;-))
marekz
mimo wszystko mam madzieje, że chociaz na senes Cie stać... :-)
R.
Stanislaw Sidor - 3 Lut 2007, 13:38
| |
[...]
mimo wszystko mam madzieje, że chociaz na senes Cie stać... :-)
O to chodzi?
http://www.herbapol.com.pl/product.xml?id=162
Zastosowanie/Wskazania: Zaparcia
Przeciwwskazania: Stany zapalne wyrostka robaczkowego, owrzodzenia jelita
grubego, niewydolność nerek, krwawienia miesiączkowe, okres ciąży i
karmienia.
Działanie: Przeczyszczające
Sposób użycia: 1 torebkę zalać 3/4 szklanki wrzącej wody, odstawić na 10
min. Ciepły napar wypić przed snem.
Uwaga: Jeżeli po 3 dniach stosowania nie nastąpi efekt terapeutyczny, należy
dalsze używanie preparatu skonsultować z lekarzem. Nie stosować dłużej niż
7-10 dni.
Lek wydawany bez recepty.
MarekZ - 3 Lut 2007, 13:53
Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
marekz
Paulus - 3 Lut 2007, 14:38
| Pozwole sobie na male resume, skoro nie uwazales: MarekZ nie
| musi wstawac rano do roboty, bo pracuje jesli chce, kiedy chce
| i ile chce, dochody zas ma takie, ze spokojnie stac go na
| plazme, wille z basenem, jadanie w najlepszych knajpach, itp.,
| itd., etc.
Dodajmy do tego jeszcze: potencjalni pracownicy i kobiety walą
drzwiami i oknami. Studenci oraz uczniowie błagają aby z mych ust
spłynął strumień oświecającej ich wiedzy. Wywiadom nie ma końca
... Setki, tysiące ludzi powierzaja mi swój kapitał, abym raczył
wskazac im jak go dobrze zainwestować. Operatorzy sieci
komórkowych prześcigają się w oferowaniu złotych i darmowych
numerów telefonicznych. A bankach nawet nie wspominać, bo
wiadomo... No, to chwilowo byłoby chyba wszystko co jest warte
wzmianki. ;-))
Spryciarz. O tym, ze w wolnych chwilach robi jako ghostbuster to nie
wspomina. Zastanawiajace.
zakr - 3 Lut 2007, 14:44
Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
Wieńce senesowe chyba? :)
Rokita, Diabeł Polny - 3 Lut 2007, 14:54
Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
marekz
Przypuszczałem cos w tym rodzaju.
Czyli wszystko pod kontrolą :-)
R.
MarekZ - 3 Lut 2007, 15:04
| Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
Wieńce senesowe chyba? :)
W wiekach średnich w okolicach Krakowa, żył Wawrzyniec Senes
(starożytny bojownik walczący skrycie z wiadomym okupantem).
Stworzył między innymi kilka twierdz, w ktrych dzielni bojownicy
odpierali natarcia wrogich magnokraftów. Potem zginął w trakcie
wykonywania czynności bojowych i od tego czasu, z senesu rosnącego
w okolicach jego grobu, można wyplatać wieńce laurowe a nie tylko
wieńce senesowe. Jest to dyskretny znak, przekazany nam przez
Wszechświatowy Intelekt (coś w rodzaju kodu Biblii) gdyż jak
wiadomo Wawrzyniec po łacinie to Laurentius... :-)
marekz
zakr - 3 Lut 2007, 15:16
z senesu rosnącego w okolicach jego grobu, można wyplatać wieńce laurowe a
nie tylko wieńce senesowe.
Ale wieńce laurowe jak sama nazwa wskazuje są wyplatane z lauru, a z senesu
to co najwyżej senesowe. :)
Doyślam się tajnego znaczenia symbolicznego takich wieńców - "Ze...j się a
nie daj się". Okup[antowi oczywiście. :D
MarekZ - 3 Lut 2007, 15:18
Doyślam się tajnego znaczenia symbolicznego takich wieńców -
"Ze...j się a nie daj się". Okup[antowi oczywiście. :D
O to to. Widzę, że idealnie czujesz tę symbolikę! :-)
bojownik marekz
Jakub Wróblewski - 3 Lut 2007, 15:25
Witam,
Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
Czyli bobkowe?
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3930900
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
Rokita, Diabeł Polny - 3 Lut 2007, 16:30
Witam,
| Tak, oczywiście. Wyplatają mi z tego wieńce laurowe. :-)
Czyli bobkowe?
http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3930900
Pozdrawiam,
Jakub Wroblewski
Jako chemik podpowiadam, że jeśli zanurzysz te liście
w zwykłej fenolftaleinie, to efekt końcowy zostanie wielokrotnie
wzmocnione (proporcjonelnie do ilości spożytego grochu z kapustą)
Zaden magnokraft nie jest na to odporny. Miej jednak troche litości... :-)
R.
rs - 3 Lut 2007, 16:59
|
| wiec po co bys jechal? <rs
Po to samo po co jchałem sobie kiedyś na ufoforum. Dla zabawy.
Szukasz może scepa, który by pojechał, bo by uwierzył, że jest Tym
Wybranym Do Czannelingu Z Głosem?
chyba tak. <rs
rs - 3 Lut 2007, 17:07
| a wlsnie, ze nie, bo ONI nie czytaja tego postu z twojego monitora.
| tylko TY go czytasz. prawda?
No to czego się czepiasz :)
tego, ze zupelnie od czapy jest posadzanie mnie, ze ja taka "wizje"
mialem. ale mozesz sie pocieszyc, nie tylko ty jeden zroboles ten
blad.
| podroz w wyobrazni. hmmm. to jest jakis plan, ale mnie nie przekonuje.
| glos byl przez ciebie fizycznie odczuwalny.
Mnie ten głos nie przekonuje. :)
czyzbys nie wierzyl swoim zmylom?
jesli glos cie nie przekonuje, to po co w ogole mialbys zamiar wybrac
sie do lekarza. nawet przeciez o pogotowiu wspominales.
| nie zastanowiloby cie to, ze przydarzylo ci sie cos co nie przytrafia
| sie miliardom innych ludzi, ze moze stoi za tym rozwiazanei wszystkich
| twoich problemow i odpowiedzi na wszystkei swoje pytania i nadal bys
| wolal udac sie do lekarza zamiast pokombinowac jak tu zebrac fundusze,
| czy tez zezwolenia na wyjazd? <rs
Mnie?! Zastanowiłoby to co się wydażyło i dlaczego się wydażyło. Zauważ, że
pomijając kwestie zatrucia, to taki głos może być spowodowany wieloma
zupełnie naturalnymi czynnikami. Choćby skrajnym wyczerpaniem, czy jakąś
autosugestią. Podobno osoba, która oczekuje "objawienia", otrzyma je, choć
wcale nie musi to oznaczać kontaktu z zewnątrz. Wszystko odbywa się
wyłącznie w umysle. Psychologia (nie psychiatria) zna bardziej nisamowite
przypadki. Wystarczy poszukać w literaturze. :)
w opisie sytuacji postawilem ten warunek, ze nie potrafisz wytlumaczyc
sobie zaistnienia tego glosu w zaden sposob, wiec zadne zmeczenie,
autosugestia (scep przeciez jestes wiec nie masz zdolnosci do
autosugetii a tym bardziej do objawien) itp, itd. nie wchodza w
rachube. takie jest zalozenie w tej zabawie. <rs
MarekZ - 3 Lut 2007, 17:51
| Po to samo po co jechałem sobie kiedyś na ufoforum. Dla zabawy.
| Szukasz może scepa, który by pojechał, bo by uwierzył, że jest
| Tym
| Wybranym Do Czannelingu Z Głosem?
chyba tak. <rs
Tak jak ja sobie wyobrażam rasowe scepostwo, to rasowy scep
powinien podjąć to wyzwanie (czyli odczuć chęć weryfikacji takiego
jednym z najmniej prawdopodobnych wyjasnień. Więc traktowanie tego
jako głównej motywacji oznaczałoby chyba zaprzeczenie idei
scepostwa. Dla rasowego scepa, jakieś utrudnienia czy konieczne
wyrzeczenia związane z pojechaniem tam (jesli od razu nie są
równoważone przez aspekt przygodowo-turystyczny), w zasadzie
mogłyby chyba być warunkiem wystarczającycm do niepojechania tam.
Nie nalezy bowiem raczej oczekiwać, aby scep spodziewał się, iż
wyjaśnienie takiego zdarzenia może być jakieś spektakularne.
W zasadzie podobny motyw był poruszony w Bliskich Spotkaniach III
Stopnia Spielberga, prawda?
marekz
zakr - 3 Lut 2007, 18:28
Czyli bobkowe?
O ile dobrze pamiętam lekcje historii, to chyba wieńce były z dębu.
zakr - 3 Lut 2007, 18:35
tego, ze zupelnie od czapy jest posadzanie mnie, ze ja taka "wizje"
mialem. ale mozesz sie pocieszyc, nie tylko ty jeden zroboles ten
blad.
Ależ ja Cię nie posądzam o nic. Użyłem po prostu tej samej formy co Ty. :)
czyzbys nie wierzyl swoim zmylom?
jesli glos cie nie przekonuje, to po co w ogole mialbys zamiar wybrac
sie do lekarza. nawet przeciez o pogotowiu wspominales.
mysiał wziąć. Wyjścia są 2 - faktycznie ktoś/coś się z tobą kontaktuje i
drugie o wiele bardziej prawdopodobne głos został "wygenerowany" wewnątrz
Twojego umysłu i jest wynikiem jakichś reakcji (nazwijmy to dla
uproszczenia) chorobowych.
w opisie sytuacji postawilem ten warunek, ze nie potrafisz wytlumaczyc
sobie zaistnienia tego glosu w zaden sposob, wiec zadne zmeczenie,
autosugestia (scep przeciez jestes wiec nie masz zdolnosci do
autosugetii a tym bardziej do objawien) itp, itd. nie wchodza w
rachube. takie jest zalozenie w tej zabawie. <rs
To że ja sobie czegoś nie potrafię wytłumaczyć, to jeszcze nie znaczy że to
coś nie istnieje. Nie jestem lekarzem ani psychologiem. Nie mam
wykształcenia pozwalającego mi ocenić możliwe przyczyny, ale jako człowiek,
który conieco przeczytał, czy wkówał do egzaminów poważnie zanipokoiłbym się
swoim stanem zdrowia (niekoniecznie psychicznego).
zakr - 3 Lut 2007, 18:36
O to to. Widzę, że idealnie czujesz tę symbolikę! :-)
Jeszcze trochę i kto wie, może nawet zostanę bojownikiem. :)
rs - 3 Lut 2007, 18:45
|
| Po to samo po co jechałem sobie kiedyś na ufoforum. Dla zabawy.
| Szukasz może scepa, który by pojechał, bo by uwierzył, że jest
| Tym
| Wybranym Do Czannelingu Z Głosem?
| chyba tak. <rs
Tak jak ja sobie wyobrażam rasowe scepostwo, to rasowy scep
powinien podjąć to wyzwanie (czyli odczuć chęć weryfikacji takiego
jednym z najmniej prawdopodobnych wyjasnień.
to jedna z mozliwosci, ale taka weryfikacje, sadze mozna by bylo
znacznie sprawniej wykonac na miejscu, wlasnie u lekarza. zreszta samo
przyznanie,z e taki glos mial "miejsce" jest juz niejako zaprzeczeniem
scepostwa. scep powinien, powiedziec. o! przyslyszalo mi sie i na tym
koniec.
Więc traktowanie tego
jako głównej motywacji oznaczałoby chyba zaprzeczenie idei
scepostwa.
pewnie tak. kazdy ma jakies limity. scep przeciez tez nie rozumie jak
to dziala, a sie zakochuje, albo niektory scep odwraca glowe jak ktos
na niego poatrzy, a to przeciez zahacza juz o jakas telepatie, czy
cus.
moglby traktowac tak ja ty to opisales na swoim przykladzie.
pojechalby dla jaj. tylko, ze moim zdaniem nie zdobywa sie K2 w zimie,
ani nie przeplywa la manche dla jaj. zakladam oczywiscie, ze gosc nie
moze, jak ty, wyskoczyc sobie tak od niechcenia.
Dla rasowego scepa, jakieś utrudnienia czy konieczne
wyrzeczenia związane z pojechaniem tam (jesli od razu nie są
równoważone przez aspekt przygodowo-turystyczny), w zasadzie
mogłyby chyba być warunkiem wystarczającycm do niepojechania tam.
Nie nalezy bowiem raczej oczekiwać, aby scep spodziewał się, iż
wyjaśnienie takiego zdarzenia może być jakieś spektakularne.
wiec jesli rozpatrujemy 100% nieuleczalnego scepa, to tylko wyjazd dla
jaj, nalezy brac pod uwage. no i oczywiscie zbagatelizowanie sprawy.
W zasadzie podobny motyw był poruszony w Bliskich Spotkaniach III
Stopnia Spielberga, prawda?
tam bylo to rozciagniete w czasie i zprowadzone juz do swego rodzaju
obsesji. <rs
rs - 3 Lut 2007, 20:23
| tego, ze zupelnie od czapy jest posadzanie mnie, ze ja taka "wizje"
| mialem. ale mozesz sie pocieszyc, nie tylko ty jeden zroboles ten
| blad.
Ależ ja Cię nie posądzam o nic. Użyłem po prostu tej samej formy co Ty. :)
jak jest zielone to jest zielone. nie istone czy to swiatlo drogowe
czy mieso. wiem. to zubtelnosci. juz niewielu do nich przywiazuje
wage.
| czyzbys nie wierzyl swoim zmylom?
| jesli glos cie nie przekonuje, to po co w ogole mialbys zamiar wybrac
| sie do lekarza. nawet przeciez o pogotowiu wspominales.
jak sam widzisz na zalaczonym obrazku, tu twoje przywiazanie do formy
sie wlasnie sypnelo.
Skoro tak, to znaczy że skądś on się
mysiał wziąć. Wyjścia są 2 - faktycznie ktoś/coś się z tobą kontaktuje i
drugie o wiele bardziej prawdopodobne głos został "wygenerowany" wewnątrz
Twojego umysłu i jest wynikiem jakichś reakcji (nazwijmy to dla
uproszczenia) chorobowych.
wiec jako scep idziesz do lekarza. prawda? co podkreslasz jeszcze na
koncu tego postu.
to w takim razie po co pisales?
"Odpowiedź za każdym razem ta sama - są środki - należy
jechać. "
| w opisie sytuacji postawilem ten warunek, ze nie potrafisz wytlumaczyc
| sobie zaistnienia tego glosu w zaden sposob, wiec zadne zmeczenie,
| autosugestia (scep przeciez jestes wiec nie masz zdolnosci do
| autosugetii a tym bardziej do objawien) itp, itd. nie wchodza w
| rachube. takie jest zalozenie w tej zabawie. <rs
To że ja sobie czegoś nie potrafię wytłumaczyć, to jeszcze nie znaczy że to
coś nie istnieje. Nie jestem lekarzem ani psychologiem. Nie mam
wykształcenia pozwalającego mi ocenić możliwe przyczyny, ale jako człowiek,
który conieco przeczytał, czy wkówał do egzaminów poważnie zanipokoiłbym się
swoim stanem zdrowia (niekoniecznie psychicznego).
nadal nie rozumiem twojej rozdwojonego rozumowania. <rs
zakr - 4 Lut 2007, 06:48
jak jest zielone to jest zielone. nie istone czy to swiatlo drogowe
czy mieso. wiem. to zubtelnosci. juz niewielu do nich przywiazuje
wage.
Jelsi tak, to czuję się w obowiązku ostrzec Cię, żebyś na widok zielonego
mięsa nie wjeżdżał na skrzyżowanie, ani nie wchodził na "pasy". Poczekaj na
zielone światło. :)
jak sam widzisz na zalaczonym obrazku, tu twoje przywiazanie do formy
sie wlasnie sypnelo.
jakies bzdury na pl.misc.paranauki. rodzina rozstrzelona po pokojach.
i nagle JEBUT!!!. swiatlo w oczy i donosny Glos, ktory tonem
nieznoszacym sprzeciwu mowi, zebys..."
jednoznacznei wskazują że posługujesz się 2-gą os. l.mn. Ja użyłem dokładnie
tej samej formy. Nie oznacza to wcale że uważam że Ty (osobiście Ty)
słyszałeś głos.
wiec jako scep idziesz do lekarza. prawda? co podkreslasz jeszcze na
koncu tego postu.
Wcale nie uważam się za scepa.
"Odpowiedź za każdym razem ta sama - są środki - należy
jechać. "
...
nadal nie rozumiem twojej rozdwojonego rozumowania. <rs
To proste zawsze warto ruszyć d... z domu i gdzieś jechać. Bynajmniej nie
dlatego że głos Ci kazał, ale z tego samego powodu dla którego ludzie włuczą
się po lasach, górach, grotach, bunkrach, itp. Tu masz jeszcze dodatkowy
bonus w postaci tego że wybierasz się do miejsca, które poznałeś w wizji, i
przy odrobinie wyobraźni możesz dodatkowo zabawić się w "odkrywanie
tajemnicy". :)
Dodatkowo możesz zebrać jak najwięcej informacji o tym miejscu - słowem może
to być fajna przygoda nawet bez tego co obiecywał Głos. A jeśli np.
tomografia wykaże guza, albo inne nieodwracalne i postepujące zmiany, to kto
wie czy nie ostatnia przygoda w życiu. :)
MarekZ - 4 Lut 2007, 07:42
to jedna z mozliwosci, ale taka weryfikacje, sadze mozna by bylo
znacznie sprawniej wykonac na miejscu, wlasnie u lekarza.
zreszta samo
Ale to będzie tylko weryfikacja pośrednia. Czyli niepełna.
wiec jesli rozpatrujemy 100% nieuleczalnego scepa, to tylko
wyjazd dla
jaj, nalezy brac pod uwage. no i oczywiscie zbagatelizowanie
sprawy.
Więc przetargetuj pytanie na ortodoksyjnych paranów. Niech ten
wyjaz łączy się, z oddaniem wszystkiego co się ma. Wtedy a'priori
wiadomo, że żaden scep nie pojedzie. Pojadą być może ortodoksyjni
parani. A jak już zidentyfikujemy tę grupę, to potem Ty będziesz
guru, a ja będę się ewentualnie zajmował zarządzaniem środkami.
Jakoś to będzie. :-)
marekz
rs - 4 Lut 2007, 13:05
| jak jest zielone to jest zielone. nie istone czy to swiatlo drogowe
| czy mieso. wiem. to zubtelnosci. juz niewielu do nich przywiazuje
| wage.
Jelsi tak, to czuję się w obowiązku ostrzec Cię, żebyś na widok zielonego
mięsa nie wjeżdżał na skrzyżowanie, ani nie wchodził na "pasy". Poczekaj na
zielone światło. :)
widze ze nie lapeis
| jak sam widzisz na zalaczonym obrazku, tu twoje przywiazanie do formy
| sie wlasnie sypnelo.
jakies bzdury na pl.misc.paranauki. rodzina rozstrzelona po pokojach.
i nagle JEBUT!!!. swiatlo w oczy i donosny Glos, ktory tonem
nieznoszacym sprzeciwu mowi, zebys..."
jednoznacznei wskazują że posługujesz się 2-gą os. l.mn. Ja użyłem dokładnie
tej samej formy. Nie oznacza to wcale że uważam że Ty (osobiście Ty)
słyszałeś głos.
no i zrobiles blad.
nie slyszalem.
mojego postu, ktory nie ma konkretnego jednego adresata, wiec wileosc
adresatow jest przeniesiona dalej.
czy naprawde tak ciezko zrozumiec, jaka jest roznica pomiedzy
adresatem moje go postu i twojego? to juz po chamsku lopatologicznie.
adresatem mojego postu jest 6 miliardow ludzi czytajacych te grupe.
twoja wypowiedz byla adresowana wylacznie do mnie. czy to jest
wystarczajaco jasne? mam obawy, ze taka subtelnosc wymaga wiekszego
wysilku byś (personalnie i wylacznie do uzytkownika zakr) to zalapal,
wiec nastepna analogia, an ktorej bedziesz mogl zbudowac jakas
epopeje.
jesli zobaczysz w np. autopusie ogloszenie "nie opieraj sie o drzwi"
albo "nie smiec" w mysl twojej logiki, powinienes natychmiast isc do
kierowcy z morda i zarzadac wyjasnien, ze czego od ciebie chca, bo ani
sie nie operasz, ani nie smiecisz.
ale jesli odebrales moj pierwszy post jako, bedacy adresowany
wylacznie do ciebie, to jzu nie jestem w stanie nic zrobic, tylko
sprawa nie wyglada dobrze.
| wiec jako scep idziesz do lekarza. prawda? co podkreslasz jeszcze na
| koncu tego postu.
Wcale nie uważam się za scepa.
no dobrze. lekarz nic nie stwierdzil. co dalej? rozumiem, ze
zapozyczasz, sie. uzgadniasz z najblizszymi, w szkole, w pracy, ze cie
nie bedzie. rezerwujesz bilet, hotel itp, ale jednak jedziesz, mimo,
ze wszyscy na okolo pukaja sie w glowe. btw. mowisz w ogole dlaczego
tak naprawde sie wybierasz? wlasciwie dlaczego tak naprawde bys
pojechaal, lub chcial pojechac, oprocz oczywiscie argumentacji, ze
lepiej jest ruszyc d... z domu.
| "Odpowiedź za każdym razem ta sama - są środki - należy
| jechać. "
...
| nadal nie rozumiem twojej rozdwojonego rozumowania. <rs
To proste zawsze warto ruszyć d... z domu i gdzieś jechać. Bynajmniej nie
dlatego że głos Ci kazał, ale z tego samego powodu dla którego ludzie włuczą
się po lasach, górach, grotach, bunkrach, itp.
co rok sa wakacje i sezon urlopowy. nie potrzeba do tego zadnych
paranormalnych zjawisk, wiec to wytlumaczenie jest nie na temat.
Tu masz jeszcze dodatkowy
bonus w postaci tego że wybierasz się do miejsca, które poznałeś w wizji, i
przy odrobinie wyobraźni możesz dodatkowo zabawić się w "odkrywanie
tajemnicy". :)
rozumiem, ze do posluzenia sie wyobraznia, niezbedne jest ruszenie
d... z domu.
Dodatkowo możesz zebrać jak najwięcej informacji o tym miejscu - słowem może
to być fajna przygoda nawet bez tego co obiecywał Głos. A jeśli np.
tomografia wykaże guza, albo inne nieodwracalne i postepujące zmiany, to kto
wie czy nie ostatnia przygoda w życiu. :)
moze. <rs
rs - 4 Lut 2007, 13:15
|
| to jedna z mozliwosci, ale taka weryfikacje, sadze mozna by bylo
| znacznie sprawniej wykonac na miejscu, wlasnie u lekarza.
| zreszta samo
Ale to będzie tylko weryfikacja pośrednia. Czyli niepełna.
a dlaczego? lekarz ci np. moze powiedziec, ze masz jakis skrzep w
mozgu, ktory uciska na osrodek odpowiedzialny za interpretacje
sygnalow akustycznych i voila.
uciales moj text w dosc istotnym momoencie, bo scep, ktory sie dobrze
czuje i nie mial nigdy nawet sladowych zaburzen tego typu powinien
zbagatelizowac cala sprawe, ewentualnie poczekac do nastepnej taki
"transmisji" i dopiero wtedy sie zaniepokoic. przeciez sam tutaj na
grupie wymagasz powtarzalnosci opisywanych przez innych zjawisk, zeby
w ogole zaczac sie nimi interesowac.
| wiec jesli rozpatrujemy 100% nieuleczalnego scepa, to tylko
| wyjazd dla
| jaj, nalezy brac pod uwage. no i oczywiscie zbagatelizowanie
| sprawy.
Więc przetargetuj pytanie na ortodoksyjnych paranów.
jesli nie zauwazyles. w podtytule mojego postu jest: ale nie tylko
(scepow).
poza tym zdanie tutejszych paranow nie za bardzo mnie interesuje, bo
nie wiem czy zauwazyles, to potrafia odeslac czlowieka, na jakis
chrystusowo-oszolomski site, na ktorym wypowiadaja sie biedni ludzie,
ktorzy wymagaja pomocy dobrego lekarza specjalisty, a nie nikogo
innego.
Niech ten
wyjaz łączy się, z oddaniem wszystkiego co się ma. Wtedy a'priori
wiadomo, że żaden scep nie pojedzie. Pojadą być może ortodoksyjni
parani.
nie sadze. paran predzej rozglosi, ze mial taka wizje i zaklesnie sie
w przekonaniu, ze on jest wlasnie tym wybranym i taki bedzie poczatek
i koniec jego "zbawienia".
A jak już zidentyfikujemy tę grupę, to potem Ty będziesz
guru, a ja będę się ewentualnie zajmował zarządzaniem środkami.
Jakoś to będzie. :-)
ok. ale do ciebi ebedzie rowniez nalezec co jakis czas znalezc takich
z ktorych bedziemy skladac ofiary Glosowi. <rs
zakr - 4 Lut 2007, 15:22
czy naprawde tak ciezko zrozumiec, jaka jest roznica pomiedzy
adresatem moje go postu i twojego? to juz po chamsku lopatologicznie.
adresatem mojego postu jest 6 miliardow ludzi czytajacych te grupe.
twoja wypowiedz byla adresowana wylacznie do mnie. czy to jest
wystarczajaco jasne? mam obawy, ze taka subtelnosc wymaga wiekszego
wysilku byś (personalnie i wylacznie do uzytkownika zakr) to zalapal,
wiec nastepna analogia, an ktorej bedziesz mogl zbudowac jakas
epopeje.
Ja tam nie wiem. Ja nie mam z tym problemów.
ale jesli odebrales moj pierwszy post jako, bedacy adresowany
wylacznie do ciebie
A skąd wzięło się u Ciebie takie przekonanie?
formy gramatycznej co Ty. Nic więcej. To normalny sposób wymiany informacji
tu, na Ziemi. :)
no dobrze. lekarz nic nie stwierdzil. co dalej? rozumiem, ze
zapozyczasz, sie.
A w życiu! Nigdy w życiu nie zapożyczyłbym się na podstawie jakiegoś głosu.
wlasciwie dlaczego tak naprawde bys
pojechaal, lub chcial pojechac, oprocz oczywiscie argumentacji, ze
lepiej jest ruszyc d... z domu.
być, żeby coś przeżyć (nawet jeśli to przeżycie to okupione będzie
zmęczeniem po powrocie) to nie zrozumiesz.
co rok sa wakacje i sezon urlopowy. nie potrzeba do tego zadnych
paranormalnych zjawisk, wiec to wytlumaczenie jest nie na temat.
I o tym piszę. Tyle że czasem możesz się po prostu spakować i pojechać
gdzieś...
rozumiem, ze do posluzenia sie wyobraznia, niezbedne jest ruszenie
d... z domu.
albo po prostu wyobrazić sobie że tam jesteś. To czasem równie przyjemne
doświadczenie, tyle że nie musisz ruszać się z fotela.
rs - 4 Lut 2007, 15:36
| czy naprawde tak ciezko zrozumiec, jaka jest roznica pomiedzy
| adresatem moje go postu i twojego? to juz po chamsku lopatologicznie.
| adresatem mojego postu jest 6 miliardow ludzi czytajacych te grupe.
| twoja wypowiedz byla adresowana wylacznie do mnie. czy to jest
| wystarczajaco jasne? mam obawy, ze taka subtelnosc wymaga wiekszego
| wysilku byś (personalnie i wylacznie do uzytkownika zakr) to zalapal,
| wiec nastepna analogia, an ktorej bedziesz mogl zbudowac jakas
| epopeje.
Ja tam nie wiem. Ja nie mam z tym problemów.
wlasnie dokladnie o tym mowie. sam bym tego lepiej nie okreslil.
| ale jesli odebrales moj pierwszy post jako, bedacy adresowany
| wylacznie do ciebie
A skąd wzięło się u Ciebie takie przekonanie?
bo do mnie personalnie zaadresowales swoj, ze niby ja cos slyszalem,
potem tlumaczyles ze ty niby zrpobiles to samo co ja.
formy gramatycznej co Ty. Nic więcej. To normalny sposób wymiany informacji
tu, na Ziemi. :)
no to ja pisze po raz kolejny, ze robisz blad i moga wrocic do
analogii z zielonym kolorem, ktorej wydaje mi sie jakbys znowu nie
zaczail. ale trudno widocznie tak juz masz.
| no dobrze. lekarz nic nie stwierdzil. co dalej? rozumiem, ze
| zapozyczasz, sie.
A w życiu! Nigdy w życiu nie zapożyczyłbym się na podstawie jakiegoś głosu.
wiec nie jedziesz. jestes w stanie wykonac jakikolwiek ruch,
wumagajacy odrobine wiecej inwencjki niz tylko ruszenie d... z domu?
| wlasciwie dlaczego tak naprawde bys
| pojechaal, lub chcial pojechac, oprocz oczywiscie argumentacji, ze
| lepiej jest ruszyc d... z domu.
być, żeby coś przeżyć (nawet jeśli to przeżycie to okupione będzie
zmęczeniem po powrocie) to nie zrozumiesz.
z ta watpliwoscia to zupelnie pomyliles adres.
czego nie rozumiem, to asekuracji ktora zaproponowales. lekarz,
ruszenie dupy z domu, ale nie zapozyczyc sie. co bylbys w stanie w
takim razie zrobic. do jakiego stopnia bylbys w stanie zaakceptowac,
ze to co ci sie przyslyszaleo bylo naprawde?
| co rok sa wakacje i sezon urlopowy. nie potrzeba do tego zadnych
| paranormalnych zjawisk, wiec to wytlumaczenie jest nie na temat.
I o tym piszę. Tyle że czasem możesz się po prostu spakować i pojechać
gdzieś...
no wiec piszesz nie na temat.
| rozumiem, ze do posluzenia sie wyobraznia, niezbedne jest ruszenie
| d... z domu.
albo po prostu wyobrazić sobie że tam jesteś. To czasem równie przyjemne
doświadczenie, tyle że nie musisz ruszać się z fotela.
akceptuje taki rozwoj wypadkow. interesuje mnie do jakiego stonia
jestes w stanie ruszyc d... z domu, sprowokowanym tylko przez przekaz
ktory uslyszales. <rs
zakr - 4 Lut 2007, 16:01
bo do mnie personalnie zaadresowales swoj, ze niby ja cos slyszalem,
potem tlumaczyles ze ty niby zrpobiles to samo co ja.
Ależ sam się tak zasugerowałeś. Użyłem formy "Ty", ale podobnie jak Ty nie
nie zaadresowałem tego do Ciebie, jako tego, który usłyszał głos.
wiec nie jedziesz. jestes w stanie wykonac jakikolwiek ruch,
wumagajacy odrobine wiecej inwencjki niz tylko ruszenie d... z domu?
Nie możesz, czy nie chcesz zrozumieć?
jeśli miejscem tym byłaby jakaś głusza, gdzie 1000km wcześniej ptaki
zawracają. Pojechałbym dla czystej przyjemności zobaczenia tego miejsca.
z ta watpliwoscia to zupelnie pomyliles adres.
czego nie rozumiem, to asekuracji ktora zaproponowales. lekarz,
ruszenie dupy z domu, ale nie zapozyczyc sie. co bylbys w stanie w
takim razie zrobic. do jakiego stopnia bylbys w stanie zaakceptowac,
ze to co ci sie przyslyszaleo bylo naprawde?
Nie jest to asekuracja, tylko zdroworozsądkowe podejście do życia. Jeśli
przyczyny. Jedna z nich ma charakter czysto medyczny. Czy jeśli masz
gorączkę 39C to pójście do/wezwanie lekarza też uznajesz za asekurację?
no wiec piszesz nie na temat.
Czyżby?!? To skąd ta dyskusja?
akceptuje taki rozwoj wypadkow. interesuje mnie do jakiego stonia
jestes w stanie ruszyc d... z domu, sprowokowanym tylko przez przekaz
ktory uslyszales. <rs
zrobił. Czy Cię to przekonuje czy nie, to (wybacz) już Twój problem. :)
Otóż sam głos na pewno nie byłby w stanie ruszyć mnie z domu, ale prawie na
pewno taki głos potraktowałbym jako dobry pretekst, żeby się gdzieś wybrać.
Ciekawość na pewno spowodowałaby że byłoby to miejsce wskazane przez głos. I
wcale nie dlatego, że spodziewałbym się że coś się tam wydaży, ale z
ciekawości co to za miejsce. Gdyby mnie nie było stać na taką podruż, albo z
innych przyczyn nie mógłbym jechać (bez nadmiernych poświęceń), to ciekaw
miejsca zebrałbym jak najwięcej informacji na jego temat i spróbował sobie
je wyobrazić. Taka podruż w wyobraźni pozwoliłaby usystematyzować
informacje, poukładać je i w pewnym sensie dałaby namiastkę rzeczywistej
podruży.
Czy teraz jes to już jasne?
rs - 4 Lut 2007, 17:06
| bo do mnie personalnie zaadresowales swoj, ze niby ja cos slyszalem,
| potem tlumaczyles ze ty niby zrpobiles to samo co ja.
Ależ sam się tak zasugerowałeś. Użyłem formy "Ty", ale podobnie jak Ty nie
nie zaadresowałem tego do Ciebie, jako tego, który usłyszał głos.
wiec mowie, ci po raz ktorys, ze zrobiles blad, bo zdanie ktore
naprawde malo istotne, w rozmowie na temat skladni zdania.
jeszcze jedna proba
| wiec nie jedziesz. jestes w stanie wykonac jakikolwiek ruch,
| wumagajacy odrobine wiecej inwencjki niz tylko ruszenie d... z domu?
Nie możesz, czy nie chcesz zrozumieć?
jeśli miejscem tym byłaby jakaś głusza, gdzie 1000km wcześniej ptaki
zawracają. Pojechałbym dla czystej przyjemności zobaczenia tego miejsca.
ale w tym momecie twoje pobodki nie roznia sie niczym od przeczytania
o takim miejscu w ulotce biora podrozy. jak sie nazywa ta grupa?
paranauki. nie turytyka. naprawde ni czujesz roznicy, czy tylko ci sie
nudzi.
| z ta watpliwoscia to zupelnie pomyliles adres.
| czego nie rozumiem, to asekuracji ktora zaproponowales. lekarz,
| ruszenie dupy z domu, ale nie zapozyczyc sie. co bylbys w stanie w
| takim razie zrobic. do jakiego stopnia bylbys w stanie zaakceptowac,
| ze to co ci sie przyslyszaleo bylo naprawde?
Nie jest to asekuracja, tylko zdroworozsądkowe podejście do życia.
no wiec wlasnie do takiego zdroworozsadkowego scepa adresownany byl
moj post.
Jeśli
przyczyny.
znowu naginasz. czy to naprawde tak trudno zrozumiec tak prosta
sytuacaje i nie kombinowac jesli nie potrzeba?
nie przydazaJA tylko przydazYL. to jest kolosalna roznica, ale obawiam
sie, ze znowu jej nie czujesz.
Jedna z nich ma charakter czysto medyczny. Czy jeśli masz
gorączkę 39C to pójście do/wezwanie lekarza też uznajesz za asekurację?
bozesz ty moj najswietrzy na niebiesiech!!! naprawde ile i jak mozna
ci tlumaczyc? nie ma goraczki, nic nie wskazuje na to, ze jest chory.
nie ma zadnych podstaw do tego zeby tak uwazac. jakbys zobaczyl np.
UFO, tez bys lecial do lekarza?
| no wiec piszesz nie na temat.
Czyżby?!? To skąd ta dyskusja?
o tak. chyba znowu nie rozumiesz roznicy pomiedzy caloscia dyskusji a
nieodpowiednia odpowiedzia w jej ramach.
| akceptuje taki rozwoj wypadkow. interesuje mnie do jakiego stonia
| jestes w stanie ruszyc d... z domu, sprowokowanym tylko przez przekaz
| ktory uslyszales. <rs
zrobił.
1. udalbys sie do lekarza, nawet zawezwal pogotowie
2. jesli by byla mozliwosc to bys pojechal
3. moglbys tez wybrac sie w te podroz wyobrazni
Czy Cię to przekonuje czy nie, to (wybacz) już Twój problem. :)
Otóż sam głos na pewno nie byłby w stanie ruszyć mnie z domu, ale prawie na
pewno taki głos potraktowałbym jako dobry pretekst, żeby się gdzieś wybrać.
Ciekawość na pewno spowodowałaby że byłoby to miejsce wskazane przez głos. I
wcale nie dlatego, że spodziewałbym się że coś się tam wydaży, ale z
ciekawości co to za miejsce. Gdyby mnie nie było stać na taką podruż, albo z
innych przyczyn nie mógłbym jechać (bez nadmiernych poświęceń), to ciekaw
miejsca zebrałbym jak najwięcej informacji na jego temat i spróbował sobie
je wyobrazić. Taka podruż w wyobraźni pozwoliłaby usystematyzować
informacje, poukładać je i w pewnym sensie dałaby namiastkę rzeczywistej
podruży.
Czy teraz jes to już jasne?
teraz przynajmniej troche bardziej pozbierane, tylko gdzie jest
lekarz?
i nadal nie udzielies odpowiedzi na pytanie do jakiego stopnia bylbys
sie w stanie poswiecic, finansowo, towarzysko, zawodowo, zeby z
takiego powodu ruszyc d... z domu. <rs
zakr - 4 Lut 2007, 19:38
ale w tym momecie twoje pobodki nie roznia sie niczym od przeczytania
o takim miejscu w ulotce biora podrozy.
A czego oczekiwałeś?!?
Że zaroji się od odpowiedzi typu "rzucę wszystko i pojadę..."?!?
jak sie nazywa ta grupa?
paranauki. nie turytyka. naprawde ni czujesz roznicy, czy tylko ci sie
nudzi.
A wiesz Ty co to takiego te paranauki? Bo na pewno nie ślepa i bezgraniczna
wiara we wszystko co ktoś Ci powie lub wydaje Ci się że usłyszałeś. Czy np.
przeszło Ci przez myśl że głos, to mógł być czyjś kawał - mający np.
sprowokować Cie do wyjazdu w okreslone miejsce?
Polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Paranauka
bozesz ty moj najswietrzy na niebiesiech!!! naprawde ile i jak mozna
ci tlumaczyc? nie ma goraczki, nic nie wskazuje na to, ze jest chory.
nie ma zadnych podstaw do tego zeby tak uwazac. jakbys zobaczyl np.
UFO, tez bys lecial do lekarza?
A co to jest wg Ciebie UFO? Bo obiekty latające, których nie mogę
zidentyfikować, to często widuję.
Opisujesz zjawisko cokolwiek niezwykłe. Medycyna zna przypadki, gdy ludzie
chorzy rozmawiali z osobami dawno zmarłymi, które to (wg relacji chorych)
przyszły ich odwiedzić.
A teraz weź i mi wytłumacz czym takie zjawisko, które opisałeś różni się od
typowej halucynacji i jak możesz zweryfikować że nie była to halucynacja?
1. udalbys sie do lekarza, nawet zawezwal pogotowie
2. jesli by byla mozliwosc to bys pojechal
3. moglbys tez wybrac sie w te podroz wyobrazni
teraz przynajmniej troche bardziej pozbierane, tylko gdzie jest
lekarz?
W przychodni. Wybacz, ale co to ma do rzeczy?
i nadal nie udzielies odpowiedzi na pytanie do jakiego stopnia bylbys
sie w stanie poswiecic, finansowo, towarzysko, zawodowo, zeby z
takiego powodu ruszyc d... z domu. <rs
Zdefiniuj co rozumiesz przez poświęcenie, bo warunków na to kiedy bym się
zdecydował a kiedy nie możemy mnożyć w nieskończoność. Żeby nie pojechać
wystarczyłoby żeby mi się nie chciało, bo co to za przyjemność łazić gdzieś
na siłę. Jeśli miałbym się zapożyczyć, albo zwolnić z pracy, to wyjazd
wogóle nie wchodziłby w rachubę.Czy to jest dla Ciebie odpowiedź?
rs - 4 Lut 2007, 20:09
| ale w tym momecie twoje pobodki nie roznia sie niczym od przeczytania
| o takim miejscu w ulotce biora podrozy.
A czego oczekiwałeś?!?
na pewno nie przyrownania glosu do reklamy turystycznej.
Że zaroji się od odpowiedzi typu "rzucę wszystko i pojadę..."?!?
fajnie jest leciez w add extremum. to takie proste. tylko, ze podobnie
jak twoje manewry gramatyczne, nie dzialaja zawsze i na wszystkich.
| jak sie nazywa ta grupa?
| paranauki. nie turytyka. naprawde ni czujesz roznicy, czy tylko ci sie
| nudzi.
A wiesz Ty co to takiego te paranauki? Bo na pewno nie ślepa i bezgraniczna
wiara we wszystko co ktoś Ci powie lub wydaje Ci się że usłyszałeś. Czy np.
przeszło Ci przez myśl że głos, to mógł być czyjś kawał - mający np.
sprowokować Cie do wyjazdu w okreslone miejsce?
Polecam: http://pl.wikipedia.org/wiki/Paranauka
biedne dziecko googla i wikipedii , widac ze albo masz pamiec zlotej
rybki, albo nie przeczytales o czym pisalem w tym poscie, co w sumie
moze tlumaczyc twoja dalsza ekwilibrystyke.
| bozesz ty moj najswietrzy na niebiesiech!!! naprawde ile i jak mozna
| ci tlumaczyc? nie ma goraczki, nic nie wskazuje na to, ze jest chory.
| nie ma zadnych podstaw do tego zeby tak uwazac. jakbys zobaczyl np.
| UFO, tez bys lecial do lekarza?
A co to jest wg Ciebie UFO? Bo obiekty latające, których nie mogę
zidentyfikować, to często widuję.
i biegasz do doktora?
Opisujesz zjawisko cokolwiek niezwykłe. Medycyna zna przypadki, gdy ludzie
chorzy rozmawiali z osobami dawno zmarłymi, które to (wg relacji chorych)
przyszły ich odwiedzić.
A teraz weź i mi wytłumacz czym takie zjawisko, które opisałeś różni się od
typowej halucynacji i jak możesz zweryfikować że nie była to halucynacja?
po pierwsze jak lekarz to zweryfikuje? nijak. kaze ci mierzyc
cisnienie, brac jakies placebo i przyjsc jak glos kaze ci zabic
ktoregos z kaczynskich albo brata corki sasiada.
| 1. udalbys sie do lekarza, nawet zawezwal pogotowie
| 2. jesli by byla mozliwosc to bys pojechal
| 3. moglbys tez wybrac sie w te podroz wyobrazni
| teraz przynajmniej troche bardziej pozbierane, tylko gdzie jest
| lekarz?
W przychodni. Wybacz, ale co to ma do rzeczy?
gdzie jest lekarz w tym paragrafie ktory wywaliles na zakonczenie?
jakos go nie bylo? najpierw do lekarza, potem zbioerac kase na wyjazd,
czy moze jak juz bedziesz mial w garsci numery do totolotka to wtedy
do lekarza?
| i nadal nie udzielies odpowiedzi na pytanie do jakiego stopnia bylbys
| sie w stanie poswiecic, finansowo, towarzysko, zawodowo, zeby z
| takiego powodu ruszyc d... z domu. <rs
Zdefiniuj co rozumiesz przez poświęcenie, bo warunków na to kiedy bym się
zdecydował a kiedy nie możemy mnożyć w nieskończoność.
tego nie moege zrobic bo ciebi enie znam. z tego co markz pisze to w
jego wypadku posiweceniem by bylo gdyby miejsce naznaczone przez glos
bylo na jakiejs stacji orbilatnej. wtedy musialby pokombinowac i sie
poswiecic. reszta to po prostu wypad na weekend. dla ciebie wyjazd za
miasto moze byc ponad granice wykonalnosci. wiec chcialbym zebys ty mi
zaproponowal na swoim przykladzie ,al bo na przykladzie
wyimaginowanego, ale okreslownego realnie sceptycznego obywatela, na
co rzucilby sie taki koles po uslyszeniu takiego przekazu.
Żeby nie pojechać
wystarczyłoby żeby mi się nie chciało, bo co to za przyjemność łazić gdzieś
na siłę.
nadal nie do rzeczy. jak ja ci powiem, ze znam genialna knajpe na
plazy na hawajach, i hotel jest za prawie darmo, i ze w ogole bajka i
daja maszyny generujace free energy za darmo itp. itd. to poejdziesz?
nie opejedziesz. chciec to ci sie moze rownie dobrze po piwo, ale to
nadal nie na temat.
Jeśli miałbym się zapożyczyć, albo zwolnić z pracy, to wyjazd
wogóle nie wchodziłby w rachubę.Czy to jest dla Ciebie odpowiedź?
owszem. czyli pomimo twoich zapewnien , ze nalezy ruczyc dupe olalbys
glos, jesli nalezalo by wlozyc w to wiecej pracy niz w zwykly wyjazd
wakacyjny. i o to mi chodzilo. <rs
zakr - 5 Lut 2007, 04:35
na pewno nie przyrownania glosu do reklamy turystycznej.
<CUT PIERDOŁY
Daruj sobie.
Z ciekawości zapytam Cię tylko co Ty rozumiesz pod pojęciami:
- UFO
- Paranauki
nadal nie do rzeczy. jak ja ci powiem, ze znam genialna knajpe na
plazy na hawajach, i hotel jest za prawie darmo, i ze w ogole bajka i
daja maszyny generujace free energy za darmo itp. itd. to poejdziesz?
nie opejedziesz. chciec to ci sie moze rownie dobrze po piwo, ale to
nadal nie na temat.
Pojadę, jeśli podróż jest też prawie za darmo. Pojadę nawet jeśli nie
rozdają tam maszyn generujących free energy.
owszem. czyli pomimo twoich zapewnien , ze nalezy ruczyc dupe olalbys
glos, jesli nalezalo by wlozyc w to wiecej pracy niz w zwykly wyjazd
wakacyjny. i o to mi chodzilo. <rs
Prawie, ale niezupełnie. Nie olałbym głosu, bo on coś oznacza - w skrajnym
przypadku poważną chorobę, która w większości kończy się śmiercią. Natomiast
masz rację olałbym głos w kwesji wiary w treść jego przekazu, no chyba że
głos udowodniłby mi że jest realny i mówi prawdę - np. podał numery
totolotka na 10 kolejnych losowań (mógłby nawet wymagać żeby nie wysyłać pod
rygorem że wysłanie spowduje wylosowanie innych numerów).
Teraz już rozumiesz?